Sprawozdanie do pobrania dostępne jest tutaj.
25 maja 2021 r. Naczelnik Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu IPN w Gdańsku rozpoczął systematyczne udostępnianie zainteresowanym osobom raportu prof. Andrzeja Koli z prac archeologicznych i ekshumacyjnych przeprowadzonych w Jedwabnem w 2001 r. Dokument ten przez dwie dekady pozostawał niedostępny dla opinii publicznej, mimo że stanowił kluczowy materiał dowodowy w sprawie S 1/00/Zn. Jego ujawnienie nastąpiło dopiero w wykonaniu dwóch prawomocnych wyroków sądów administracyjnych, zapadłych w sprawach zainicjowanych i prowadzonych przez mec. Jarosława Litwina: wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 28 kwietnia 2021 r. (sygn. III OSK 865/21, wcześniej I OSK 306/19) oraz wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku z 11 października 2018 r. (sygn. II SAB/Bk 87/18). Sądy jednoznacznie potwierdziły, że sprawozdanie prof. Koli jest informacją publiczną i musi zostać udostępnione obywatelom.
Kontekst medialny i presja polityczna w 2001 r.
W postępowaniach prowadzonych przez mec. Litwina wykazano, że publiczne obwinienie Polaków za wydarzenia w Jedwabnem nastąpiło jeszcze przed rozpoczęciem prac archeologicznych. Już 17 lutego 2001 r., podczas wizyty w USA, Prezes IPN Leon Kieres stwierdził: "dostępne w chwili obecnej dowody potwierdzają przypuszczenie, że Żydzi z Jedwabnego zostali zamordowani przez Polaków, ich sąsiadów. Brak jest dowodów zaprzeczających takiej interpretacji wydarzeń". Wypowiedź ta padła trzy miesiące przed rozpoczęciem badań terenowych i w trakcie trwającego śledztwa. Kilka tygodni później, 2 marca 2001 r., izraelski dziennik „Yedioth Ahronoth” opublikował słowa Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego, który również przypisał winę Polakom: "To było ludobójstwo dokonane przez Polaków z Jedwabnego na ich żydowskich sąsiadach. Dlatego należy skłonić głowę i poprosić o przebaczenie. Możliwe, że po tym Polacy staną się lepsi." Równocześnie Prymas Józef Glemp ujawnił w liście z 4 marca 2001 r., że "kilku wysokiej rangi polityków skontaktowało się ze mną z identycznym niemal programem: tego i tego dnia Kościół katolicki powinien podjąć wielkie modły w Jedwabnem, pokajać się za zbrodnie i prosić o przebaczenie ludobójstwa, bo inaczej narazimy się na gniew". Glemp powielał w liście narrację narzuconą przez Kieresa podczas jego wizyty w USA.
Źródło: https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WE/glemp/jedwabne_04032001
W 2015 r. rabin Michael Schudrich, w publikacji „Killing Sites: Research and Remembrance”, ujawnił kulisy przerwania ekshumacji, przyznając, że tzw. „częściowa ekshumacja” była konstrukcją stworzoną na potrzeby kompromisu, ponieważ w rzeczywistości nie istnieje coś takiego jak częściowa ekshumacja. Schudrich wskazał, że decyzję o zatrzymaniu prac uzgadniał z ówczesnym Ministrem Sprawiedliwości, późniejszym Prezydentem RP, śp. Lechem Kaczyńskim, a polskie władze miały publicznie utrzymywać, że ekshumacja została przeprowadzona. To potwierdza, że przerwanie badań było efektem presji politycznej i religijnej, a nie ustaleń naukowych.
Prace archeologiczne prof. Koli – fakty, które ukrywano
Sprawozdanie prof. Andrzeja Koli dokumentuje przebieg prac prowadzonych od 21 maja do 4 czerwca 2001 r. i zawiera ustalenia podważające oficjalną narrację. W trakcie badań odkryto pocisk kalibru 9 mm o niezdeformowanym kształcie, co – jak pisał Kola – sugerowało wstrzelenie go w miękką tkankę ludzką, która następnie znalazła się w wysokiej temperaturze płonącej stodoły. Oznacza to, że do ofiar strzelano przed spaleniem, a użyta broń była niemiecka, co nie odpowiada tezie o spontanicznym pogromie dokonanym przez miejscowych bez dostępu do amunicji. W mogile znaleziono również liczne kosztowności i monety należące do ofiar, co przeczy hipotezie o rabunkowym motywie. Prof. Andrzej Fiołkowski wskazywał, że szczątki były silnie pokawałkowane, a w takiej sytuacji nie sposób ustalić przyczyny śmierci – co było bezpośrednim skutkiem przerwania prac i zakazu wydobywania kości.
Z raportu i relacji uczestników wynika, że rabini przejęli kontrolę nad zakresem badań, decydowali, co wolno odsłonić, zabronili wydobywania szczątków i wymusili przerwanie prac. Zespół Koli pracował pod presją i w warunkach uniemożliwiających przeprowadzenie pełnej ekshumacji. Schudrich potwierdził to wprost, stwierdzając, że brak usuwania kości był „najmniejszym możliwym naruszeniem prawa żydowskiego”.
Hipotetyczny przebieg likwidacji Żydów – ustalenia prof. Koli
W sprawozdaniu prof. Kola przedstawił hipotezę przebiegu wydarzeń, opartą na rozmieszczeniu szczątków, śladach po kulach, charakterze zniszczeń i materiale archeologicznym. Wskazywał, że część ofiar zginęła od strzałów, część została dopędzona do stodoły, a ogień służył zacieraniu śladów. Całość miała charakter zorganizowanej akcji odpowiadającej modus operandi niemieckich oddziałów policyjnych i żandarmerii działających na tym terenie. Ustalenia te są spójne z monografią „Jedwabne. Historia prawdziwa”.
Znaczenie ujawnienia raportu prof. Koli
Ujawnienie sprawozdania ma fundamentalne znaczenie dla weryfikacji narracji dotyczących Jedwabnego. Raport Koli pokazuje, że oficjalna wersja wydarzeń została ukształtowana pod wpływem czynników politycznych, że ekshumację zatrzymano, a materiał dowodowy nie potwierdza tezy o polskim sprawstwie. Dzięki wyrokom sądów możliwe stało się opracowanie monografii Sommera, Chodakiewicza i Stankiewicz, uzyskanie dostępu do pełnych akt śledztwa oraz rekonstrukcja przebiegu wydarzeń zgodna z materiałem dowodowym. Ujawnienie raportu obnażyło również słabość instytucji państwa, ich podatność na presję oraz naruszenia prawa w toku śledztwa.
Podsumowanie
Prace archeologiczne prof. Koli zakończyły się 4 czerwca 2001 r. Zaledwie miesiąc później, 10 lipca 2001 r., Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski – mimo braku ekshumacji, przerwania badań i trwającego śledztwa – ogłosił światu polityczny werdykt, przepraszając w imieniu Polaków za rzekomą zbrodnię. Była to deklaracja pomijająca dowody, a nie oparta na nich. Prokurator Radosław Ignatiew, znajdujący się pod presją polityczną i instytucjonalną, zakończył śledztwo dopiero 30 czerwca 2003 r., umarzając je nieprawomocnie i obciążając winą mieszkańców Jedwabnego. W praktyce presja polityczna zastąpiła procedury dowodowe. Sprawa Jedwabnego pozostaje do dziś wykorzystywana jako narzędzie nacisku na Polskę, jednak walka o dobre imię kraju jest kontynuowana, a mec. Jarosław Litwin bierze w niej czynny i konsekwentny udział.


