Omówienie materiału prasowego tuolawa.pl (15 kwietnia 2023 r.)

Historia, która nie powinna się wydarzyć. Jak SM Odra sama wpędziła się w serię porażek.

Przez kilka lat w Oławie rozgrywała się historia, która w normalnie funkcjonującej spółdzielni mieszkaniowej nie powinna mieć miejsca. Zaczęło się od jednego pisma, potem przyszło drugie, a w końcu trzecie – każde bardziej kuriozalne od poprzedniego. Zamiast rozwiązywać realne problemy mieszkańców, zarząd SM Odra wszedł w spór, którego nie mógł wygrać, bo opierał się na błędnych założeniach, wadliwej interpretacji prawa i uporczywym ignorowaniu faktów.

Materiał prasowy opisuje tę historię jak sekwencję nieudanych prób, które z czasem zaczęły wyglądać nie jak spór prawny, lecz jak kompromitacja zarządu, odsłaniająca brak kompetencji i elementarnej ostrożności.

Pierwszym krokiem było roszczenie wobec właściciela pawilonu, mec. Jarosława Litwina. Zarząd postanowił obciążyć go kosztami utrzymania infrastruktury, która nie była jego własnością, argumentując, że skoro pawilon stoi „wewnątrz działki spółdzielczej”, to właściciel ma płacić. Sąd przeciął tę konstrukcję bez wahania: powództwo było bezzasadne, a koszty procesu – do zwrotu. W tym momencie każdy profesjonalny zarząd zatrzymałby się i przeanalizował sytuację. SM Odra zrobiła odwrotnie.

Po kilku latach spółdzielnia wróciła z nową inicjatywą: zawezwaniem do próby ugodowej w sprawie ustanowienia służebności drogi koniecznej. Tym razem argument brzmiał jeszcze poważniej – właściciel pawilonu rzekomo nie miał dostępu do drogi publicznej. Problem w tym, że dostęp miał zawsze. Korzystał z niego tak samo jak mieszkańcy, klienci i przechodnie. Mimo to spółdzielnia zamówiła operat szacunkowy, wyceniając „wynagrodzenie” za służebność na ponad 20 tys. zł. W praktyce próbowała sprzedać coś, co nie miało żadnej wartości, bo nie było potrzebne. Trudno było to już nazwać pomyłką – raczej brakiem zrozumienia podstawowych przepisów.

W materiale prasowym podkreślono, że SM Odra błędnie interpretuje art. 145 k.c. Służebność drogi koniecznej ustanawia się na żądanie właściciela nieruchomości pozbawionej dostępu do drogi publicznej. Nie można narzucać jej komuś, kto dostęp ma. To fundamentalna zasada. Jej niezrozumienie – fundamentalna kompromitacja.

Dziennikarz próbował ustalić, kto podjął decyzję o działaniach przeciwko właścicielowi pawilonu, ile kosztował operat, czy inni właściciele lokali również otrzymali podobne wezwania oraz czy spółdzielnia planuje kolejne pozwy. Zarząd nie odpowiedział na żadne pytanie. Nie podpisał się nawet imiennie pod pismem. W kontekście wcześniejszych błędów wyglądało to nie jak zarządzanie, lecz jak ucieczka od odpowiedzialności.

Ostatecznie sprawa trafiła do sądu w trybie próby ugodowej. Mecenas Litwin zapowiedział, że nie ma powodu, by się stawiać – bo nie istnieje żadna realna podstawa do rozmów. I rzeczywiście: trzecia próba zakończyła się trzecią porażką.

Cała sekwencja działań SM Odra układa się w jedną, spójną historię błędnych roszczeń, błędnych interpretacji, błędnych decyzji, braku odpowiedzialności, braku transparentności, generowania kosztów dla mieszkańców i powtarzania tych samych pomyłek mimo wcześniejszych porażek. To właśnie ta powtarzalność sprawia, że materiał prasowy nie opisuje zwykłego sporu, lecz kompromitację zarządu, który zamiast zarządzać – wikła spółdzielnię w działania bez sensu, bez podstawy i bez szans na powodzenie.


Źródło

https://www.tuolawa.pl/artykul/30167,mecenas-litwin-kontra-sm-odra-do-trzech-razy-sztuka